Ujrzałam anioła
i w piekle zostałam
Tkwię w tym oddziale
Układzie zamkniętym
Pałętam się z tobą
między smutkiem, a szczęściem...
Jesteś jak narkotyk
Zaciągam się w tobie
Umieram przez Ciebie
i w strachu żyję...
Nie pasujemy do siebie,
jednak los nas zbliżył
ujrzałam Cię w niebie
A w piekle jestem
Potrafisz zranić
i ciągle to robisz
słowa toksyczne, bolesne w przekazie
ucieknę już dzisiaj na zawsze...~
-Przestaniesz nucić te grafomańskie wiersze?-spytał.
~Jak zawsze miły~przeleciało jej przez myśl, jednak nie odezwała się ani słowem. Ugryzła się w miarę szybko w język, mając już wymyśloną jakąś kąśliwą uwagę.
~Pamiętaj kim ten potwór jest~gonitwa myśli, zaprzątała jej umysł...
***Pamiętaj by kochać
Pamiętaj by zwyciężać
Bądź idealna
Chciej mnie złapać
Złapać za chłodną dłoń
Unieść za obojczyk
Pochwycić w uścisku idealną mą kość
Wystający obojczyk
Tylko dwa gramy, dwa gramy...
Tak dużo...
Przez umysł mój przebiega wizja
Idealny świat mnie przyćmiewa
***
-Uważaj na naszego wroga...-szepnęła cichutko Basia, ściskając łagodnie dłoń dziewczyny, jednak ta wpatrywała się w bezruchu w mężczyznę.
-Macie to po co przyszedłem ? Nie złożę na was donosu, jeżeli dostanę to czego chciałem-mruknął blondyn, mierząc zirytowanym jak i pogardliwym spojrzeniem.
-Chyba nie chcecie znowu być zamknięte. Skończyć na oddziale zamkniętym... ale w sumie co za różnica-wykrzywił usta w cynicznym grymasie. Blondynka coś przeklęła w duchu na niego, jednak Sonia już nie wytrzymała jego obecności.
-Wynoś się-syknęła czego po chwili pożałowała.
Trzymała rękę na piekącym śladzie, nawet jej przyjaciółka nie była w stanie w to uwierzyć, że ją uderzył.
Krucha istota... złapana i zbita...
Jesteś lalką, mą porcelanową lalką i rozsypałaś się już dawno na kawałki
-Mówiłem Ci już, że masz wybór. Albo dostaję do czego chcę lub załatwiam wam piękne miejsce, suko-warknął, po czym przejechał dłonią po zaczerwienionym śladzie i wytarł pojedynczą łzę.
Kiedy ona płakała ? Chyba już nikt tego nie wie....
-Zrobię co chcesz, a teraz się wynoś-szepnęła, odrzucając jego dotyk. Nienawidziła go...
To ich wróg~
Nikomu nie ufaj...
Ciągle liczysz prawda ? Liczysz małe kalorie, gnieżdżące się w twoim umyśle... małe potwory. Musze liczyć.
Kontrola~
Ideał~
Cel~
****-Nie zamierzam iść. Będę tu stać. Tkwię w tej pustce. Nikt mnie nie chce... Nie kłam kochanie... nie potrzebujesz mnie.
Pożądanie~
Przemawia przez Ciebie.
Zanieś mnie w objęciach. Unieś ku niebu... Złóż mnie w ofierze i milcz już kochanku-po sali rozległ się dźwięk tłuczonego szkła. Wszędzie wiwaty... puste i smutne oklaski.
I never think, that I'm pretty.
NEVER
