wtorek, 23 września 2014

1. I never good think

~Powiedz dziecino Kiedy Cię ujrzałam
Ujrzałam anioła
i w piekle zostałam
Tkwię w tym oddziale
Układzie zamkniętym
Pałętam się z tobą
między smutkiem, a szczęściem...
Jesteś jak narkotyk
Zaciągam się w tobie
Umieram przez Ciebie
i w strachu żyję...
Nie pasujemy do siebie,
jednak los nas zbliżył
ujrzałam Cię w niebie
A w piekle jestem
Potrafisz zranić
i ciągle to robisz
słowa toksyczne, bolesne w przekazie
ucieknę już dzisiaj na zawsze...~

-Przestaniesz nucić te grafomańskie wiersze?-spytał.
~Jak zawsze miły~przeleciało jej przez myśl, jednak nie odezwała się ani słowem. Ugryzła się w miarę szybko w język, mając już wymyśloną jakąś kąśliwą uwagę.
~Pamiętaj kim ten potwór jest~gonitwa myśli, zaprzątała jej umysł...

***
Pamiętaj by kochać
Pamiętaj by zwyciężać
Bądź idealna
Chciej mnie złapać
Złapać za chłodną dłoń
Unieść za obojczyk
Pochwycić w uścisku idealną mą kość 
Wystający obojczyk
Tylko dwa gramy, dwa gramy...
Tak dużo...
Przez umysł mój przebiega wizja
Idealny świat mnie przyćmiewa 
***

-Uważaj na naszego wroga...-szepnęła cichutko Basia, ściskając łagodnie dłoń dziewczyny, jednak ta wpatrywała się w bezruchu w mężczyznę.
-Macie to po co przyszedłem ? Nie złożę na was donosu, jeżeli dostanę to czego chciałem-mruknął blondyn, mierząc zirytowanym jak i pogardliwym spojrzeniem.
-Chyba nie chcecie znowu być zamknięte. Skończyć na oddziale zamkniętym... ale w sumie co za różnica-wykrzywił usta w cynicznym grymasie. Blondynka coś przeklęła w duchu na niego, jednak Sonia już nie wytrzymała jego obecności.
-Wynoś się-syknęła czego po chwili pożałowała.
Trzymała rękę na piekącym śladzie, nawet jej przyjaciółka nie była w stanie w to uwierzyć, że ją uderzył.
Krucha istota... złapana i zbita... 
Jesteś lalką, mą porcelanową lalką i rozsypałaś się już dawno na kawałki
-Mówiłem Ci już, że masz wybór. Albo dostaję do czego chcę lub załatwiam wam piękne miejsce, suko-warknął, po czym przejechał dłonią po zaczerwienionym śladzie i wytarł pojedynczą łzę.
Kiedy ona płakała ? Chyba już nikt tego nie wie....
-Zrobię co chcesz, a teraz się wynoś-szepnęła, odrzucając jego dotyk. Nienawidziła go...
To ich wróg~
Nikomu nie ufaj...
Ciągle liczysz prawda ? Liczysz małe kalorie, gnieżdżące się w twoim umyśle... małe potwory. Musze liczyć.
Kontrola~
Ideał~
Cel~

****
-Nie zamierzam iść. Będę tu stać. Tkwię w tej pustce. Nikt mnie nie chce... Nie kłam kochanie... nie potrzebujesz mnie.
Pożądanie~
Przemawia przez Ciebie.
Zanieś mnie w objęciach. Unieś ku niebu... Złóż mnie w ofierze i milcz już kochanku-po sali rozległ się dźwięk tłuczonego szkła. Wszędzie wiwaty... puste i smutne oklaski.


I never think, that I'm pretty.
NEVER


poniedziałek, 8 września 2014

Prolog~

Kochanie spójrz na mnie
Widzisz to co ja ?
Ten pusty, smutny wzrok ?
Czy czujesz to co ja ?
Ten ból...
Proszę obdarz me usta pocałunkiem
Napełnij ciepłym oddechem
Obejmij dłonie me..
Złączmy dusze swe~
Obdarz mnie gorącym pocałunkiem
Napełnij ciepłym oddechem
Złączmy ręce swe
Proszę obejmij mnie...
Czy ty też czujesz to co ja ?
Tą toksyczną miłość ?
Ciągle ranisz mnie... 
Ciągle krzywdzisz mnie...
...Kochanie~
Wolniej  proszę
Zwolnij~
Daj poczuć ciepło twe~
Wypełnij ciało me tą toksyczną miłość
Wolniej proszę~
Kochanie....

Łyżeczka za łyżeczką dosypywana do czarnego jak noc trunku. Tak trunku, nie alkoholu po prostu trunku. Niszczy jej organizm, zanieczyszcza kofeiną, a ona urywa kolejną nockę.
Odłożone pióro leży na stoliku czekając aż wreszcie dziewczyna je podniesie.
Na jej ustach widnieje delikatny uśmieszek, pełen smutnego cynizmu.
-Beznadzieja-mruknęła wypalając kolejnego popiera. Zgięła kartkę, rzucając ją w kąt pokoju wraz z niedopałkiem peta wzięła się za pisanie kolejnego tekstu.
-Nie jest zły-po pokoju rozległ się ciepły jak również kobiecy głos.
Dziewczyna westchnęła z zażenowaniem na tą uwagę i postanowiła nie brać jej sobie do swojego wyszarpanego serca.
-I tak wiesz co myślę o twoich uwagach-dodała przerywając w końcu tą niezręczną ciszę. Poczuła czyjś uścisk chłodnych dłoni na swoich barkach. Te kościste ręce... Chłodne jak lód, a pełniejsze czułości niż każde inne.
Kto by pomyślał, cóż za ironia losu...
-Wiem Soniu, wiem co o nich myślisz-wychrypiała dziewczynie do uda, głaszcząc ją czule po głowie.-Tak bardzo chcesz czuć miłość prawda?
-Nie. Nie ma takiego uczucia~ Sama wiesz, że tylko i wyłącznie jest to ból-szepnęła, odwracając się tym samym do swojej przyjaciółki. Jej długie blond włosy spokojnie opadały na kościste ramiona. Niebieskie, na dodatek puste oczy przyciągały mimowolnie uwagę.
Delikatne rysy i z lekka zaróżowione usta dodawały jej tylko uroku. Czarny płaszcz zasłaniał lekko odsłonięte obojczyki. Wystarczyło by za nie złapać, aby ją podnieść....
Jej kruche ciało, zakrywała cienka warstwa skóry. Jej śnieżnobiała cera idealnie komponowała się z wychłodzonym ciałem~
-Zimno Ci, prawda ?-padło pytanie retoryczne. Blondwłosa kiwnęła leciutko głową na potwierdzenie tych słów, po czym odeszła kilka kroków i wzięła znowu tekst to ręki po czym zrobiła szpagat.
-Nadal nie wiem jak jesteś w stanie to zrobić~? Naucz mnie~!-zgłuszony krzyk, przygaszony przez dzwonek do drzwi.
-Praktyki kochana na Litewskiej-zachichotała pokazując jej język.-Siostrzyczko nigdy nie napiszesz doskonałego tekstu o miłości jeśli się nie zakochasz~!
-Nie wygaduj głupot Basiu i otwórz MU drzwi.

****
Nie wiem co piszę V_V tak Maju nie wiem co piszę >,<

Przyjaciółko...

Spojrzałam w twoje oczy PRZYJACIÓŁKOWiesz co w nich ujrzałam ?
Twój kres...
Przepełniona smutkiem
Spragniona miłości...
Patrzysz na mnie pustym wzrokiem
Ujmuję twą dłoń i czuję twe zimno
Chcesz chodź trochę miłości, prawda ?
Obdarzę Cię mym ciepłem PRZYJACIÓŁKO
Nie pozwolę by twe oczy były prawdą
Ujmę Cię w swych ramionach
I na zawsze już ogrzeję~

Tak to bez sensu v.v
Mari kb